Byłam sobie w przychodni ściągnąć szwy, przy okazji załatwiłam sobie zaświadczenie do opieki na becikowe. Myślałam, że będzie problem, bo zaświadczenie ma wypisać lekarz prowadzący. A moja lekarka to wiadomo, w Wawie. I nie wiem kiedy by m się do niej wybrała. Wszystko by się przedłużyło. Ale sympatyczny pan doktor wypisał mi zaświadczenie na podstawie karty ciąży i spoko. Ulżyło mi.
Wracając z przychodni weszłam do sklepiku z odzieżą u nas na osiedlu. No i kobitki kupiłam dwie sukienki, spodnie i bluzkę. Mama mi całe zakupy skrytykowała. Jestem z babką umówiona, że mogę jutro zwrócić wszystko. No i nie wiem. Jedną sukienkę już zdecydowałam się oddać, bo po komentarzach mamy już zrezygnowałam. To miała być kreacja na chrzciny, ale mama uważa, że za mało elegancka. Wrzucam zdjęcia drugiej kiecki, takiej na co dzień i spodni z bluzką.
Ale ze mnie modelka co?
A tak poza tym wstępnie zamówiłam obiad dla czeladki po chrzcinach. Blisko kościoła i w miarę niedrogo. Mam nadzieję, że smacznie. Jeszcze szukam fajnej cukierni, żeby zamówić tort. Mam zaplanowane, że po obiadku w restauracji idziemy do domu i tam będzie już tort i kawa, jakieś lody. Nie wiem co tam jeszcze. Ale najwięcej roboty z tym obiadem jednak. Mama oczywiście stwierdziła, że ona da radę dla 12 osób klusek narobić i rolad. Ale ile to jest roboty, ile po tym zmywania....Niech raz ona sobie zje spokojnie.
Czekam na opinie co do zakupów.
Myśli-zaplątane
Wciąż jeszcze szukam złotego środka, który dałby mi szczęście, wciąż jeszcze jestem zagubiona...matka, żona...Ten obraz z daleka idealny, z bliska jest porysowany. Czasami potrzebuję, by wyrzucić z siebie myśli-zaplątane...
piątek, 1 czerwca 2012
środa, 30 maja 2012
Zaklepaliśmy sobie chrzciny na 17 czerwca. La, la, la. Ale się cieszę. Bo to tak szybko mi zleci. Mama jeszcze nie wie, choć jej wspomniałam. O tym, że zaraz po imprezie chcemy wracać do domu, to w ogóle nie ma pojęcia. I pewnie będzie to dla niej szok. A po co ja mam tu siedzieć? Zdrowe jesteśmy, ja czuję się świetnie. Madzia od lipca wróci do przedszkola i będzie git. Wreszcie wrócimy do naszej rutyny, do naszego gniazdka, do naszego bałaganu.
Starsza pociecha tak nam się tu rozbrykała, że nieraz jej nie poznaję. Mąż uważa, że to główna wina Bartka, który ma na nią zły wpływ. Robi rzeczy, które nie zdarzały jej się w domu, pyskuje. Nie była taka rozwydrzona. A jej kuzyn....Szkoda gadać, nieraz brak mi nerwów do tego dziecka. I przyznam, że zbyt częste spotkania z nim nie działają ani na mnie ani na Madzię dobrze.
Byliśmy dzisiaj na badaniu bioderek Oli, wszystko ok. No i na pierwszym spacerku. Ale fajnie. Choć trochę się zmęczyłam. Wstąpiłam do sklepu i kupiłam sobie sukienkę, jak zrobię fotkę to wrzucę. Przyznam, że jak na razie chodzę w spodniach ciążowych, w moje się nie mieszczę. Pocieszam się, że to dopiero tydzień po cesarce i że to zaledwie parę centymetrów brakuje by się zapiąć. Ale nie mogę patrzeć na swój brzuch.
Fotki siostrzyczek.
Sukienka
Starsza pociecha tak nam się tu rozbrykała, że nieraz jej nie poznaję. Mąż uważa, że to główna wina Bartka, który ma na nią zły wpływ. Robi rzeczy, które nie zdarzały jej się w domu, pyskuje. Nie była taka rozwydrzona. A jej kuzyn....Szkoda gadać, nieraz brak mi nerwów do tego dziecka. I przyznam, że zbyt częste spotkania z nim nie działają ani na mnie ani na Madzię dobrze.
Byliśmy dzisiaj na badaniu bioderek Oli, wszystko ok. No i na pierwszym spacerku. Ale fajnie. Choć trochę się zmęczyłam. Wstąpiłam do sklepu i kupiłam sobie sukienkę, jak zrobię fotkę to wrzucę. Przyznam, że jak na razie chodzę w spodniach ciążowych, w moje się nie mieszczę. Pocieszam się, że to dopiero tydzień po cesarce i że to zaledwie parę centymetrów brakuje by się zapiąć. Ale nie mogę patrzeć na swój brzuch.
Fotki siostrzyczek.
Subskrybuj:
Posty (Atom)